Odpowiedzialność karna spółki w związku z osiągnięciem korzyści majątkowej

Marcin Klonowski        20 czerwca 2018        Komentarze (0)

W moim ostatnim poście pisałem o tym, za czyje czyny zabronione może odpowiadać spółka. Wspomniałem również, że projekt ustawy przewiduje możliwość postawienia spółki przed sądem także w innej sytuacji. Spółka odpowiada nie tylko wtedy, gdy np. organ, prokurent lub spółka współpracująca dopuszczą się czynu zabronionego. Jaki jest drugi przypadek odpowiedzialności spółki? Jest to sytuacja, gdy w związku z popełnieniem przestępstwa zostanie osiągnięta korzyść majątkową powyżej 1 mln zł. W takiej sytuacji sąd będzie mógł zastosować wobec spółki powiązanej przepadek składników lub praw majątkowych w całości lub części albo ich równowartości. Ten typ odpowiedzialności jest bardzo ciekawy. Przypomina on trochę odpowiedzialność posiłkową z k.k.s. lub konfiskatę rozszerzoną z k.k. Jednak te podobieństwa są pozorne. O tym rodzaju odpowiedzialności będzie mój najnowszy wpis.

     Odpowiedzialność subsydiarna

Na samym początku muszę zaznaczyć, że ten typ odpowiedzialności wchodzi w grę tylko wtedy, gdy spółka nie ponosi odpowiedzialności za czyn zabroniony popełniony przez organ, pracownika, prokurenta lub przedsiębiorcę bezpośrednio współpracującego. W projekcie znajduje się zapis, że odpowiedzialność spółki możliwa jest “w razie popełnienia czynu zabronionego, za który podmiot zbiorowy nie ponosi odpowiedzialności na podstawie art. 5”. Oznacza to, że odpowiedzialność ma charakter subsydiarny, jeśli spółka może odpowiadać za czyn własny, to sąd ma szerszą gamę środków do zastosowania np. likwidację podmiotu lub karę pieniężną.

     Korzyść majątkowa

Spółka ponosi odpowiedzialność wtedy, gdy została osiągnięta chociażby pośrednio korzyść o wartości przekraczającej 1 mln zł. W tym miejscu rodzi się problem. Przepis nie precyzuje kto ma uzyskać tę korzyść majątkową. Taki zapis zestawić można np. z przepisami dotyczącymi wspomnianego wyżej przepadku lub odpowiedzialności posiłkowej z k.k.s. Tam przepisy wyraźnie wskazują, że korzyść uzyskać musiał podmiot, którego dany przepis dotyczy. Co to oznacza? Według przepisów w takim brzmieniu, sąd będzie mógł orzec przepadek wobec spółki nawet jeśli korzyść majątkową z przestępstwa uzyskała, chociażby pośrednio, inna spółka w której doszło do popełnienia czynu zabronionego. Spółka nie musi zatem samodzielnie uzyskać korzyści majątkowej z przestępstwa aby sąd mógł zastosować wobec niej przepadek.

Przepisy te przypominają przepisy o konfiskacie rozszerzonej. Według tamtych przepisów sąd może orzec przepadek przedsiębiorstwa sprawcy, pomimo tego, że ten podmiot nie uzyskał korzyści majątkowej. W omawianym tutaj przypadku, sąd stosuje przepadek wobec spółki kierowanej przez słupa. Projektodawca wskazuje, że przepisy te mają uzupełniać przepisy o konfiskacie rozszerzonej, o podmioty, które nie są w sposób osobowy lub kapitałowy powiązane ze sprawcą.

     Ukierunkowanie działalności spółki na popełnienie czynu zabronionego

W jakich warunkach sąd będzie mógł zastosować przepadek? Spółka odpowie karnie wtedy, gdy w całości lub w znacznej mierze służyła lub była przeznaczona do popełnienia przestępstw lub ukrycia osiągniętej korzyści. Przepisy te z założenia służyć mają do karaniu spółek słupów lub spółek powiązanych z procederem przestępczym. Za spółkę służącą w całości do popełniania przestępstw jest z pewnością spółka kierowana przez słupa. Wątpliwości budzi to, co oznacza, że spółka jest przeznaczona/ służy “w znacznej mierze” do popełnienia przestępstw.  Ustawodawca posługuje się pojęciem nieostrym i nie definiuje, kiedy miara jest na tyle przekroczona, że możliwe jest orzeczenie przepadku wobec spółki. Ustalanie powyższej okoliczności powinno w mojej ocenie opierać się na podstawie analizy obrotu oraz przychodów spółki. W takim przypadku spółka będzie mogła podlegać odpowiedzialności, jeżeli większość działalności spółki ukierunkowane będzie na tego rodzaju proceder. Spółka “służyła” do popełnienia przestępstwa, jeśli doszło do popełnienia czynu zabronionego. Jeśli chodzi o pojęcie “była przeznaczona” to rozumieć je należy w ten sposób, że do posłużenia się taką spółką ostatecznie nie doszło.

Jak wspominałem wyżej, spółka będzie mogła zostać ukarana przepadkiem na podstawie tego przepisu tylko wtedy, gdy sąd nie będzie mógł jej pociągnąć do odpowiedzialności na zasadach ogólnych, a więc za czyn własny spółki. Oznacza to, że jeżeli spółka sama popełniła czyn zabroniony, odpowie na zasadach ogólnych. Jakich więc sytuacji dotyczy ten przepis? Po przeprowadzeniu analizy tego przepisu wydaje mi się, że za czynności które są legalne, jednak w pewien sposób powiązane są z procederem przestępczym. Na gorąco przychodzi mi na myśl taki przykład.

Przykład: Spółka x jest jednym z ogniw karuzeli podatkowej. Spółka zarządzana jest przez prezesa – słupa kierowanego przez prezesa spółki zarządzającej całym procederem. Spółka x faktycznie odbiera towar od spółki y oraz sprzedaje dalej spółce z. Wszystkie te czynności mają na celu rozciągnięcie łańcucha karuzelowego. Spółka z tytułu sprzedaży uzyskuje marżę.

     Należyta staranność uchroni przed przepadkiem

Spółka nie będzie odpowiadać, jeżeli wykaże, iż zachowała należytą staranności przy ocenie kontrahentów. Podobnie jak przy odpowiedzialności za czyn własny, spółka będzie musiała wykazać się brakiem winy w nadzorze oraz w organizacji podmiotu. Spółka będzie musiała wykazać należytą staranności po stronie organów, prokurentów oraz pracowników spółki. Decydujący wpływ na odpowiedzialność spółki będzie miało zatem wdrożenie prawidłowych procedur compliance.

W kolejnym wpisie omówię na czym polegają nowe rodzaje winy za działanie podmiotu zbiorowego, a więc winę w nadzorze, w wyborze oraz winę w organizacji. Zapraszam do subskrypcji bloga.

Odpowiedzialność karna spółki za czyn zabroniony

Marcin Klonowski        10 czerwca 2018        Komentarze (0)

W pierwszych dwóch wpisach cyklu będę analizował kto i za co będzie odpowiadał na podstawie projektowanej ustawy. Na początku chciałbym wskazać na dwie istotne kwestie. Warunkiem odpowiedzialności karnej podmiotu zbiorowego nie będzie uprzednie skazanie osoby fizycznej za przestępstwo. Zlikwidowanie wymogu uprzedniej karalności znacznie poszerzy możliwość pociągania spółek do odpowiedzialności karnej. Druga zmiana polega na przyjęciu, iż podmiot zbiorowy będzie mógł odpowiadać za każdy czyn zabroniony przez ustawę jako przestępstwo i przestępstwo skarbowe. Obecnie może odpowiadać tylko za ściśle określone przestępstwa.

Podmiot zbiorowy będzie ponosił odpowiedzialność za dwojakiego rodzaju sytuacje. Pierwszą opiszę tutaj, a o drugiej wspomnę w ramach kolejnego wpisu.

  1. Odpowiedzialność podmiotu zbiorowego za czyn zabroniony.

1.1. Odpowiedzialność za działanie organu.

W podstawowym wariancie, odpowiedzialności podlegać będzie osoba prawna za czyn popełniony w związku z prowadzoną działalnością, poprzez działanie lub zaniechanie organu lub członka organu. W tym reżimie odpowiedzialności konieczne będzie ustalenie związku działania osoby wchodzącej w skład organu lub samego organu z działalnością podmiotu zbiorowego. Ustawodawca nie napisał, jak taki związek rozumieć. Niemniej kodeks karny w wielu przepisach posługuje się pojęciem „w związku”. Zarówno doktryna jak i orzecznictwo definiują to pojęcie dosyć szeroko. Poprzez popełnienie czynu w związku z działalnością podmiotu zbiorowego rozumieć należy każde zachowanie pozostające w relacji z całokształtem działalności spółki. Wyróżnienie w przepisie pojęcia „organu” i „członka organu” nie jest przypadkowe. Osoba prawna będzie mogła zostać ukarana nie tylko wtedy, gdy decyzje podjęła konkretna osoba fizyczna w ramach organu ale również kolektywnie cały organ. Taki zabieg legislacyjny zdecydowanie rozszerza możliwości ukarania spółki, bowiem nie wymaga ustalenia odrębnie motywacji wszystkich członków organu.

 Przykład: zarząd spółki w toku ubiegania się o uzyskanie kredytu składa poświadczający nieprawdę dokument, w wyniku czego uzyskuje wsparcie finansowe. 

1.2. Odpowiedzialność w związku z uzyskaniem korzyści majątkowej

Jeśli podmiot zbiorowy uzyska chociaż pośrednio korzyść majątkową, będzie odpowiadał również za czyn popełniony przez inne osoby związane ze spółką. Generalną cechą przestępczości gospodarczej jest dążenie do uzyskania korzyści majątkowej. Można zatem przypuszczać, że większość czynów zabronionych do których dojdzie w ramach działalności spółek rodzić będzie pewną korzyść. Za działanie jakich osób spółka będzie odpowiadać?

Podmiot zbiorowy może odpowiadać za zachowanie osoby fizycznej działającej w imieniu lub w interesie spółki zarówno w ramach uprawnienia do reprezentacji, podejmowania w jego imieniu decyzji lub wykonywania kontroli wewnętrznej jak i przy przekroczeniu uprawnienia oraz poprzez niedopełnienie obowiązku. Penalizacji na podstawie tego przepisu podlegać będą działania przede wszystkim prokurentów, pełnomocników czy dyrektorów finansowych. Osoba prawna będzie mogła zostać ukarana zarówno wtedy, gdy osoby takie działały w ramach swoich zakresu swoich kompetencji, jak i wtedy gdy je przekroczyły. O ile działanie w imieniu spółki dotyczy dosyć konkretnych przypadków, to działanie w interesie ma dosyć szeroki zakres znaczeniowy.

Przykład: prokurent spółki zawierając umowę wręcza łapówkę przedstawicielowi władz lokalnych.

Drugą i trzecią grupę podmiotów omówię łącznie. Osoba prawna będzie mogła zostać ukarana za popełniony czyn zabroniony przez osobę zatrudnioną (zarówno gdy czynu dopuści się w ramach obowiązków jak i gdy przekroczy swoje obowiązki) jak i osobę fizyczną dopuszczoną do działania w wyniku przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków. Przepis ten odnosić się będzie do szerokiej grupy podmiotów, a więc pracowników (przy czym raczej nie będzie dotyczyło to osób przyjętych w oparciu o umowę zlecenia lub o dzieło) oraz osób faktycznie wykonujących czynności bez formalnego zaszeregowania.

Osoba prawna będzie mogła zostać ukarana również za czyn przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną lub innym podmiotem zbiorowym, bezpośrednio współdziałającego z osobą prawną w realizacji celu prawnie dopuszczalnego. Ten przypadek rodzi szczególne ryzyko. Kluczem dla wyłączenia odpowiedzialności osoby prawnej za działania nieuczciwego partnera jest wprowadzenie odpowiednich procedur oceny rzetelności kontrahentów gospodarczych. Będę o tym pisał w kolejnych wpisach dotyczących należytej staranności. Już w tym miejscu wskazać należy, iż regulacja ta będzie miała znaczenie przede wszystkim dla przestępczości skarbowej związanej z obrotem karuzelowym. Odpowiedzialność za takie zachowania rodzi pewne wątpliwości natury konstytucyjnej.

Przykład: spółka x handluje ze spółką y stalą na szeroką skalę. Jak się okazuje w kilku przypadkach, na skutek działań pracowników niższego szczebla, dochodzi do procederu tzw. obrotu karuzelowego.

1.3. Odpowiedzialność w związku z ruchem przedsiębiorstwa lub zakładu.

Osoba prawna odpowiada jeszcze za jeden rodzaj czynów zabronionych. Przedsiębiorca może zostać pociągnięty do odpowiedzialności również wtedy, gdy czyn popełniony jest bezpośrednio w związku z ruchem przedsiębiorstwa lub zakładu podmiotu zbiorowego w wyniku niezachowania reguł ostrożności, nawet wtedy, kiedy nie ustalono sprawcy czynu. Warunkiem takiej odpowiedzialności nie jest uzyskanie korzyści majątkowej. Ten rodzaj odpowiedzialności jest również interesujący. Przypomina odpowiedzialność za ruch przedsiębiorstwa znaną z kodeksu cywilnego. W mojej ocenie w przepisie tym może chodzić nie tyle o to, że sprawcy nie ustalono, co raczej o to, iż generalnie nie można było go ustalić, ponieważ do wypadku doszło na skutek szeregu działań wielu osób. To właśnie kolektywne niezachowanie ostrożności może być skutkiem powstania szkody.

Przykład: kilku kolejnych pracowników nie zauważa nieprawidłowości w działaniu przepompowni ścieków. Na skutek awarii konieczne jest dokonanie zrzutu nieczystości do rzeki.

W kolejnym wpisie będę omawiał odpowiedzialność w związku z osiągnięciem korzyści majątkowej oraz to, kim jest podmiot zbiorowy.

W zeszłym tygodniu został opublikowany długo oczekiwany projekt nowej ustawy określającej warunki odpowiedzialności karnej podmiotów zborowych. O założeniach nowej ustawy pisałem już w jednym z wpisów. Udało mi się w miarę precyzyjnie przewidzieć kierunki zmian. Rozwiązania projektu są jednak dużo bardziej rewolucyjne, niż mi się pierwotnie wydawało. Jeśli projekt wejdzie w życie w obecnej formie (czego można się spodziewać ze względu na silną wolę polityczną), to nowa ustawa odmieni całkowicie pewne sfery prowadzenia biznesu. Od tej pory możliwość pociągnięcia firmy do odpowiedzialności karnej trzeba będzie oceniać jako bardzo istotne ryzyko gospodarcze.

Trudno przewidzieć, ile czasu upłynie zanim ustawa zostanie wprowadzona. Jednak moim zdaniem już teraz przedsiębiorcy powinni rozpocząć proces dostosowania wewnętrznych procedur do wymogów projektu. Oczywiście nie mogą tego zrobić bez wiedzy dotyczącej tego, kto i w jakich warunkach będzie odpowiadał karnie na mocy nowej ustawy. Tutaj widzę swoją rolę. Na blogu będę zamieszczał cyklicznie wpisy, w których omówię podstawowe ryzyka jakie pojawią się w sytuacji wejścia ustawy w życie oraz postaram się udzielać pewnych wskazówek w jaki sposób ryzyk takich można uniknąć.

Żeby nie być gołosłownym, wymienię trzy rozwiązania bardzo ważne z perspektywy przedsiębiorców, a świadczące o znacznej dolegliwości projektowanej ustawy dla spółek. Zarówno temat tych rozwiązań jak i kolejnych będę rozwijać w następnych wpisach.

Wina osoby prawnej

Projekt ustawy wprowadza rewolucję w kwestii ustalania winy osób prawnych w prawie karnym. W projekcie przewidziana została możliwość przypisania odpowiedzialności karnej za winę w nadzorze, winę w wyborze oraz tzw. winę w organizacji. Taki rodzaj winy nie był do tej pory znany tej gałęzi prawa. Osoba prawna będzie karana za czyn zabroniony osoby, jeśli nie dochowała standardów w jej wyborze lub nadzorze. Spółka będzie mogła zostać ukarana również wtedy, nieprawidłowo zorganizowała swoją działalność, to znaczy nie przyjęła właściwych procedur, które mogłyby zapobiec popełnieniu czynu zabronionego w jej ramach. Osoba prawna będzie mogła obronić się przed odpowiedzialnością gdy wykaże, że działała z należytą starannością. Aby ekskulpować się z odpowiedzialności konieczne będzie wykazanie wdrożenia odpowiednich procedur compliance.

Kary i środki karne

O poważnym charakterze ryzyk związanych z projektem ustawy świadczy katalog kar i środków karnych, które mogą być wymierzone osobie prawnej. Zasadniczą karą jest kara pieniężna w kwocie od 30 tys. zł do 30 mln zł oraz rozwiązanie podmiotu zbiorowego. Już kary rażą znaczną surowością. Na tym jednak nie kończy się lista dolegliwości, które potencjalnie mogą być spowodowane skazaniem osoby prawnej. Sąd może wymierzyć również takie środki karne, które de facto mogą oznaczać nieuchronny upadek firmy. Może to być na przykład zakaz korzystania z dotacji, subwencji, ubiegania się o zamówienia publiczne lub zakaz korzystania z pomocy organizacji międzynarodowych. Ze względu na specyfikę działalności niektórych firm, na przykład opierających wykonywanie projektów na finansowaniu z dotacji, te środki karne mogą być dużo surowsze niż jakakolwiek kara finansowa.

Śledztwo pogrąża spółkę

Trzecie ryzyko łączy się z środkami, jakie wobec spółki będzie mógł zastosować prokurator w toku postępowania przygotowawczego. Projekt ustawy przewiduje możliwość wprowadzenia zarządu przymusowego jak również takich środków jak zakaz zawierania pewnych umów, zakaz prowadzenia określonej działalności lub wstrzymanie wypłaty dotacji. Do momentu prawomocnego zakończenia postępowania w sprawie środki mogą doprowadzić do upadłości firmy. W projekcie przewidziano również niepozorne rozwiązanie, które w mojej ocenie może stanowić ogromne ryzyko dla przedsiębiorców. Otóż, od momentu postawienia zarzutów podmiotowi zbiorowemu, podmiot zobowiązany będzie do informowania prokuratora np. o czynnościach, których przedmiotem jest prowadzone przez niego przedsiębiorstwo i to w terminie 14 dni przed ich dokonaniem. Czynności dokonane bez poinformowania organu objęte są sankcją nieważności w rozumieniu prawa cywilnego. Z jednej strony może to doprowadzić do spowolnienia procesów decyzyjnych w spółkach, z drugiej kontrahenci podmiotu uzyskają narzędzie do kwestionowania pewnych czynności.

Zapraszam do subskrypcji, bieżącego śledzenia wpisów oraz do dyskusji w komentarzach. Postaram się na bieżąco odpowiadać na wasze pytania.

Prawo karne robotów

Marcin Klonowski        25 maja 2018        2 komentarze

W dniu 24 maja 2018 r. na konferencji “Prawo i technologia” miałem okazję prezentować referat na temat odpowiedzialności karnej za działanie agentów programowych, a więc autonomicznych programów bazujących na sztucznej inteligencji.

Problem nie jest aż tak futurystyczny, jak mogłoby się pierwotnie wydawać. Według przewidywań, sektor związany z SI będzie jednym z najprężniej rozwijających się w najbliższych latach. Prawo, a w szczególności prawo karne, dosyć ospale podąża za rzeczywistością społeczną. W moim referacie starałem się odpowiedzieć na dwa pytania: po pierwsze, czy prawo karne powinno zainteresować się rozwojem SI, to znaczy czy powinno objąć zakresem penalizacji pewne sfery działania programów bazujących na takiej technologii oraz po drugie, jak mógłby wyglądać model penalizacji, a więc kto i za co mógłby odpowiadać.

Uzasadnienie kryminalizacji działania agentów programowych.

Odrzucenie skrajnie pozytywistycznego podejścia o rozdzielności prawa i moralności prowadzi do konstatacji, że prawo (a w szczególności prawo karne) bazuje na przekonaniach aksjologicznych społeczeństwa. Celem funkcjonowania prawa karnego jest ochrona dóbr prawnych, które są odbiciem wartości uznawanych przez członków społeczeństwa za istotne. Prawo karne jest subsydiarne. Wkracza w stosunki społeczne wyjątkowo, czyli wtedy, kiedy mechanizmy innych gałęzi prawa nie są wystarczające dla ochrony pewnych wartości.

Analiza omawianych w literaturze specjalistycznej oraz prasie przypadków działania programów bazujących na SI przemawia za twierdzeniem, iż w związku z zastosowaniem tej technologii dojść może do naruszenia istotnych wartości społecznych. Jakich wartości i dóbr prawnych może to dotyczyć? W pierwszej kolejności chyba najważniejszych, a mianowicie życia i zdrowia. Zastosowanie pojazdów autonomicznych, rozwój telemedycyny czy zastosowanie SI w warunkach konfliktów zbrojnych rodzi niebezpieczeństwo doprowadzenia do śmierci i kalectwa wielu osób. Kolejnym dobrem prawnym może być mienie i bezpieczeństwo obrotu gospodarczego, co związane jest z wykorzystaniem SI w operacjach na instrumentach finansowych czy w sektorze bankowości. Inne przykłady można byłoby mnożyć. Konkluzja jest jednak taka, że na skutek działania SI dochodzić może do naruszenia wartości kluczowych z perspektywy społeczeństwa, dlatego prawo karne w takiej sytuacji nie powinno pozostawać bierne.

Modele kryminalizacji działania agentów programowych.

W literaturze anglojęzycznej problem kryminalizacji działań związanych z funkcjonowaniem agentów programowych był już rozważany. Jeden z pionierów badań z tym związanych – G. Hallevy – przedstawił trzy modele. Modele te nawiązują do systemu common law, przy czym w mojej ocenie przejawiają one trafne intuicje, znajdujące oddźwięk również w prawie kontynentalnym (w tym w prawie polskim). Wskazane modele przedstawiają się następująco. Model perpetration-via-another liability – zakłada odpowiedzialność użytkownika/programisty przy czym program jest wyłącznie narzędziem. Nie znajduje on zastosowania do programów bazujących na bardziej zaawansowanej technoligii. Drugi model, nazwany natural-probable-consequence liability jest w mojej ocenie najciekawszy. Zakłada on odpowiedzialność użytkownika/programisty pomimo tego, że nie oni wykonują działanie. Odpowiadają oni za pewną niedbałość w zakresie nadzoru lub tworzenia programu. Trzecie model to direct liability czyli odpowiedzialności programu za własne działanie, tak jak samego człowieka. W tym modelu największy problemem nie jest spostrzeżenie samego zachowania, lecz przypisanie programowi pewnej złej woli lub niedbałości. Nie odpowiada to podstawowym intuicjom dotyczącym prawa karnego.

Odpowiedzialność w świetle prawa polskiego.

Jak napisałem wyżej, najciekawszy z perspektywy praktyki, w tym prawa polskiego, jest model drugi. W tym modelu dostrzegam dwa główne problemy. Pierwszy z nich wiąże się z samych zachowaniem. Otóż użytkownik bądź programista odpowiada nie za działanie własne, lecz innego podmiotu. Odpowiada on więc za zaniechanie. W takim przypadku konieczne jest wykazanie, iż ma prawny i szczególny obowiązek zapobieżenia pewnym niebezpieczeństwom wynikającym z działania programu. Oczywiście prawnej podstawy szukać można również w obowiązku umownym, niemniej pożądane byłoby stworzenie ustawowej regulacji prawnej ustalającej kwestie odpowiedzialności osób za działanie takich programów.

Ciekawszy jest jednak problem ewentualnego przypisania skutku programiście lub użytkownikowi. Podstawą przypisania skutku za zaniechanie jest obiektywna możliwość przewidzenia tego, że program “zachowa się” tak a nie inaczej. Programista lub użytkownik nie mogą odpowiadać za każde działanie (na zasadzie odpowiedzialności obiektywnej) ale tylko wtedy, gdy można przypisać im jakąś formę niedbałości. W mojej ocenie można postawić tezę, że same właściwości SI w pewnych przypadkach mogą całkowicie wyłączać możliwość przypisania takiej odpowiedzialności karnej.

Odpowiedzialność programu.

Najbardziej dyskusyjną z możliwości jest odpowiedzialność samego programu.  Oczywiście de lege lata jest ona wyłączona. Prace na różnych szczeblach związane z kwestią tzw. osobowości elektronicznej jak na razie nie rokują szybkiego zakończenia. Na gruncie prawa karnego pewne bariery przełamane zostały już w związku z reżimem odpowiedzialności karnej osób prawnych. W polskim porządku prawnym ustawa delikatnie mówiąc kuleje i jest zupełnie dysfunkcjonalna, natomiast w Ministerstwie Sprawiedliwości trwają prace nad jej zmianą. Również w innych krajach odpowiedzialność karna osób prawnych nie budzi już większych kontrowersji. Skoro prawo karne przekroczyło takie bariery, może w przyszłości wstąpi na nowe, nieznane dotąd tereny?

Blaski i cienie skargi nadzwyczajnej

Marcin Klonowski        22 kwietnia 2018        Komentarze (0)

Od początku kwietnia obowiązują nowe przepisy ustawy o Sądzie Najwyższym (SN). W ustawie oprócz zmian ustrojowych prawodawca przewidział także nowy środek zaskarżenia, którym jest skarga nadzwyczajna. Ostatnio pojawiły się głosy, że skarga ma być usunięta z ustawy jako element kompromisu w sporze Polski z KE. Dopóki przepisy te obowiązują warto się zastanowić czy nowy środek prawny jest potrzebny.

Na początku zauważyć trzeba, że podstawy wniesienia skargi nadzwyczajnej w znacznej mierze pokrywają się z podstawami kasacyjnymi. Zasadniczo skargę wnieść można z powodu naruszenia prawa. W tekście ustawy dokonano trochę sztucznego rozbicia tej podstawy na dwie. W pierwszej wskazano, że orzeczenie można skarżyć, jeżeli narusza “zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji”, a w drugiej, że wtedy gdy “w rażący sposób narusza prawo”. W jednym z wcześniejszych wpisów pisałem, że sądy powinny uwzględniać przepisy Konstytucji w procesie stosowania prawa. Nie ulega zatem wątpliwości, że naruszenie zasad konstytucyjnych jest naruszeniem prawa. Zatem pierwsza podstawa skargowa właściwie mieści się w drugiej.

Skargę można wnieść jeszcze w trzecim przypadku, a to w przypadku “oczywiście” błędnych ustaleń faktycznych. W tym miejscu ustawodawca popisał się szczególną inwencją. Wbrew pozycji ustrojowej oraz funkcji SN uczynił z niego również sąd badający stan faktyczny sprawy. SN nie jest teraz wyłącznie sądem prawa ale również sądem faktów. W jaki sposób SN ma je badać, skoro w postępowaniu ze skargi stosuje się odpowiednio przepisy o postępowaniu kasacyjnym, w którym nie ma narzędzi do badania faktów? Na to pytanie ustawodawca nie udzielił niestety odpowiedzi.

Skargę nadzwyczajną może wnieść w imieniu strony tylko jeden ze specjalnych organów państwa. Również w tym przypadku jest problem z kolizją z przepisami o kasacji. W sprawach karnych oskarżony może wnieść kasację tylko w wąskiej kategorii przypadków. We wszystkich innych powinien zwrócić się do podmiotów kwalifikowanych np. RPO aby wniósł kasację w jego imieniu. Czy obecnie powinien wnioskować najpierw o wniesienie kasacji, a później dopiero o wniesienie skargi? Na to pytanie ustawa nie odpowiada, bowiem stanowi ona tylko tyle, że skargę można wnieść, gdy orzeczenie nie może być zmienione lub uchylone np. w trybie kasacji. Nie ma zatem ustawowej gradacji w przypadku zwracania się do podmiotów specjalnych o zaskarżenie orzeczenia.

Kolejnym ciekawym problemem jest to, w jaki sposób SN może orzec po rozpoznaniu skargi. Przepisy ustawy dosyć optymistycznie stanowią w pierwszej kolejności, że powinien on orzeczenie uchylić i orzec co do istoty. W sprawach karnych raczej trudno spodziewać się orzekania co do istoty przez SN. Ponieważ SN powinien stosować odpowiednio przepisy o kasacji, może orzec co do istoty tylko w przypadku oczywistej niesłuszności skazania. Nie może zmienić wyroku na niekorzyść oskarżonego, a na korzyść w zupełnie wyjątkowych przypadkach. Oznacza to, że sprawa “odkopana” po pewnym czasie prawomocności może krążyć między instancjami przez następne lata. Nie ma co się łudzić co do pewności obrotu prawnego.

Do przepisów o skardze może sformułować prawdziwą litanię wątpliwości i zarzutów. Jak ławnicy dokonywać mają wykładni praw i wolności konstytucyjnych? Czy instytucja wytyku ma być narzędziem do dyscyplinowania sędziów orzekających nie po myśli trudnych do zdefiniowania zasad sprawiedliwości społecznej? Jakim celom służyć ma skarga?

Czy dyskusja dotycząca skargi nadzwyczajnej ma jakieś pozytywy? W mojej ocenie można zauważyć dwa pozytywy w myśleniu ustawodawcy.

Pierwszy jest dosyć przewrotny wobec tego, jakie wypowiedzi na temat roli Konstytucji można było ostatnio słyszeć. W nowych przepisach ustawodawca zauważył, że wyrok może naruszać prawa i wolności konstytucyjne. Przyznał zatem racje tym, którzy wymagają od sądów stosowania Konstytucji w indywidualnych sprawach. Trochę górnolotnie stwierdzić można zatem, że również z tych przepisów wynika, że sąd powinien wydawać sprawiedliwe orzeczenie w oparciu o cały system prawa, a nie orzeczenie, które najłatwiej uzasadnić w świetle przepisów ustawy.

Drugi pozytyw jest związany z myśleniem o zwiększeniu dostępności do najwyższej instancji sądowej. Osobiście podpisuje się pod postulatem otwarcia SN (nawet celem poszerzenia jego składu osobowego) na większą ilość spraw. Jakość i sposób orzekania w sprawach “kasacyjnych” różni się od tego, w jaki sposób sądy orzekają, gdy nie ciąży nad nimi brzemię bezpośredniego nadzoru orzeczniczego SN. Aby stwierdzić zasadność tej tezy, wystarczy spojrzeć na statystyki stosowania tymczasowego aresztowania (około 90% wniosków prokuratorów jest akceptowanych przez sądy, sprawy nie docierają do SN) oraz praktykę warunkowego zawieszania kar pozbawienia wolności (kontroli kasacyjnej podlegają wyroki z karami bezwzględnego pozbawienia wolności).

Nawet po usunięciu skargi z systemu prawnego te dwa pozytywne aspekty powinny znaleźć zakorzenienie w stosowaniu prawa oraz dawać kierunek do ewentualnych zmian przepisów o dostępności orzeczniczej SN.